.

  Czytelnia     Dołącz do nas     Czasopismo     Forum     Portal     Kontakt     Home  



Brachycereus nesioticus. Opowieść o pionierskim kaktusie


Kaktusy i Inne, 4:1, 2007

    Czemuż, ach czemuż to, takie kaktusy nie goszczą w naszych kolekcjach...? Odpowiedź jest prosta. Mimo, iż Brachycereus nesioticus - piękny przedstawiciel Cactaceae, nie jest w naturze zagrożony, ba, bardzo dobrze sie miewa, mimo trudnych warunków w swoim habitacie, to jednak jest on mieszkańcem Wysp Galapagos (zobacz artykuł obok), a te zostały ogłoszone przez rząd Ekwadoru ścisłym rezerwatem, obowiązuje więc dziś całkowity zakaz wywozu stamtąd roślin i nasion.
    Brachycereus nesioticus, niesamowite dziwo i prawdziwy kaktusowy cud natury, zamieszkuje tylko na Galapagos, i nie występuje nigdzie indziej, podobnie zresztą jak to jest ze wszystkimi tamtejszymi gatunkami kaktusów. Anderson wymienia następujące wyspy, gdzie można go spotkać: Bartolome, Fernandina, Genovesa, Isabela, Ointa, San Salvador. Populacje występuja głównie na poziomie morza, ale można je też znaleźć czasem wyżej.


Brachycereus nesioticus, wyspa Fernandina. Fot. Aaron Logan (USA)

    Nasz kaktus ma dwie charakterystyczne cechy. Pierwszą z nich jest jego habitat, który jest zawsze ekstremalnie jałowy - to po prostu czyste pokłady lawy wulkanicznej, właściwie zupełnie pozbawione części organicznych, bo praktycznie nie rośnie na niej żadna roślinność. Brachycereus nesioticus jest więc tzw. rośliną pionierską, czyli taką, która pierwsza zasiedla jałowe tereny, a z czasem jej rozłożone resztki zaczynają tworzyć nieco lepsze warunki glebowe dla osiedlenia się kolejnych, już mniej odpornych, gatunków flory.
    Najciekawsza jednak chyba dla nas jest druga cecha, którą można wyraźnie dostrzec na zdjęciach - wszystkie młode pędy i nowe przyrosty Brachycereus nesioticus mają żółtą barwę, kontrastującą z szarością starszych części pędów. Jest to spowodowane gęstym pokryciem przez drobne żółte ciernie, które w wiekiem szarzeją i czernieją. Kontrast ten nadaje roślinom interesujący widok, czasem narzucający na myśl skojarzenie z jakimś egzemplarzem, którego, pęd w pewnym momencie postanowił stać się... kolorowym mutantem


Brachycereus nesioticus, wyspa Fernandina. Fot. Aaron Logan (USA)

    Mimo, że ekologia Brachycereus nesioticus jest dość słabo zbadana, to jednak rośliny te bardzo łatwo zauważyć w naturze - wyglądają bardzo charakterystycznie na praktycznie pozbawionych życia pokładach lawy, i przyciągają wzrok i obiektywy araratów forograficznych turystów, a jak to bywa z charakterystycznymi elementami krajobrazu, doczekały się zwyczajowej nazwy - "lava cactus", która mówi wiele. Nie jest on może aż takim symbolem Galapagos jak wystepujące tam żółwie słoniowe, czy opuncje, ale jego zdolność do życia na jałowej lawie budzi często zainteresowanie i podziw. Lawa, nagrzewając się w dzień pod wpływem słońca rozszerza się, a kurczy w nocy, co powoduje jej pękanie i tworzenie szczelin, które mogą być penetrowane przez korzenie, i gdzie mogą kiełkować nasiona.
    Brachycereus nesioticus mocno krzewi się od podstawy, tworząc duże kępy, nawet do 2 m szerokości. Poszczególne pędy osiągają do 50 cm długości i do 5 cm średnicy. Silne uciernienie roślin (ciernie choć są krótkie, to gęste - do 40 w areoli) pomaga gromadzić wilgoć z mgieł. Ciernie mogą mieć długość do 5 cm, ale z reguły są krótsze. Rośliny kwitną białym, dziennym kwiatem, który jest pokryty areolami z cierniami i małymi łuskami. Otwiera się on z rana i więdnie już po kilku godzinach.


Brachycereus nesioticus, wyspa Fernandina. Fot. Aaron Logan (USA)

    Nasz kaktus bardzo rzadko występuje w kolekcjach, z przyczyn wyżej wymienionych, nie mam więc relacji od kolekcjonerów na temat jego uprawy. Ponieważ w naturze wybiera on na swoje siedliska zawsze ściśle określony wyżej typ habitatu, można założyć, że warunki tam panujące, czyli całkowicie mineralne podłoże, maksimum słońca i bardzo ostrożne podlewanie są tu kluczowe. Ciekawe byłoby dowiedzieć się, czy w uprawie młode uciernienie jest równie żółte co w naturze. Anderson stwierdza, że jedynym udanym sposobem na rozmnażanie jest szczepienie - to trochę zaskakujące, gdyż w swoim środowisku pewnie dość dobrze się rozmnaża, jako, że jest go sporo.
    Kaktusa opisał Karl Schumann w 1902 r., jako Cereus nesioticus, jednak z powodu skąpych informacji, Britton i Rose w swojej monografii omyłkowo nazwali go Brachycereus thouarsii, i dopiero Backeberg zauważył, że B. thouarsii to w rzeczywistości Jasminocereus thouarsii, podczas gdy B. nesioticus to inna roślina.
    Nazwa rodzajowa Brachycereus znaczy z języka greckiego "krótki cereus". Rodzaj składa się z tylko tego jednego gatunku. Mimo, że występuje on na kilku wyspach archipelagu, nie mamy informacji by populacje z poszczególnych wysp się od siebie różniły.
    Jeśli kiedyś uda Wam się zdobyć tego kaktusa, podzielcie się z nami obserwacjami na temat jego uprawy!


Brachycereus nesioticus, wyspa Fernandina. Fot. Aaron Logan (USA)


Brachycereus nesioticus, wyspa Bartolomé. Fot. Leon Brocard (Wlk. Brytania)


.