.

  Czytelnia     Dołącz do nas     Czasopismo     Forum     Portal     Kontakt     Home  



Kaktusy dla nocnych marków, czyli... Wstęp do rodzaju Discocactus - Tomasz RomuIski


Kaktusy I Inne, 5:1, 2008

        Discocactus - rodzaj piękny, rodzaj ciekawy, rodzaj zagrożony w naturze, rodzaj ceniony wśród miłośników kaktusów. Ale także rodzaj tajemniczy, a nawet... nieznany, a może raczej niepoznany. Niepoznany przede wszystkim w kolekcjach, i to co najmniej z dwóch powodów. Pierwszym jest jego bardzo utrudniona dostępność na rynku, i chodzi tu zarówno o rośliny, jak i nasiona. Jest to związane głównie z dużym zagrożeniem w naturze niezbyt licznych (raptem kilkaset) i niewielkich populacji. Po drugie - dlatego, że nietypowy w uprawie. Wymaga on bowiem dość specyficznych warunków - ciepłego zimowanie i dużej wilgotności powietrza. Szczególnie o pierwsze zalecenie może być pewnym kłopotem dla osób przyzwyczajonych do trzymania kaktusów zimą w chłodzie.
    W kwestii uprawy, Eugeniusz Giernalczyk w artykule obok przekonuje, że nie jest ona tak trudna, jak się często uważa. Jeśli natomiast chodzi o wysiłek związany z pozy-skiwaniem roślin i nasion - cóż... cierpliwość to też praktyczna i chwalebna cecha. Ale Discocactus to rodzaj "niepoznany" także przez taksonomów - nie zarysował się bowiem jeszcze konsensus odnośnie jego klasyfikacji, i panują bardzo duże rozbieżności co do liczby gatunków, podgatunków, odmian. Najbardziej przyjazny hobbystom jest podział, którego dokonali Pierre Braun i Eddie Esteves Pereira. Wyliczają oni 25 gatunków, do tego podgatunki i odmiany. W innym podziale Taylor i Zappi uznali 7 gatunków i 4 podgatunki. Nie bedę tu przedstawiać wszystkich klasyfikacji, ani tym bardziej list synonimów, z prozaicznego powodu - braku miejsca. Dość powiedzieć, że specyficznych nazw w całym rodzaju pojawiło się podobno ponad 80, oczywiście w różnych kombinacjach, a co za tym idzie lista formalnych synonimów jest znacznie dłuższa niż 80.
    Diskokaktusy to rośliny o płaskich korpusach (stąd wywodzi się nazwa rodzaju), podzielonych na dość dużo wyraźnych żeber. Areole są małe, ciernie z reguły nieliczne (D. subnudus Britton & Rose był opisany jako najczęściej bezcierniowy, ale patrz niżej), krótkie, ale ładne, stosunkowo mocne, i zakrzywione do korpusu.
    Gdy diskokaktusy osiągają dojrzałość reprodukcyjną, na szczycie tworzy się cefalium, tzw. terminalne, czyli szczytowe. Ale cefalia diskokaktusów różnią się od cefaliów melokaktusów, najbardziej znanych terminalnych cefaloidów. Przede wszystkim są niższe - nie przekraczają 5 cm wysokości. Inna jest także ich struktura - w cefaliach mekokaktusów zarówno wełna, jak i szczeciny są któtsze, przy czym szczeciny są nieznacznie tylko zakrzywione, brązowe, bordowe, czerwone, i dość gęste, choć czasem może nie być ich wcale (co równa się białemu cefalium, które występuje w niektórych melokaktusów). Natomiast u Discocactus zarówno wełna, jak i szczeciny są dłuższe, w dodatku same szczeciny są rzadsze, z reguły bardziej zakrzywione, ciemnego koloru, i grubsze, czasem nawet odpowiedniej jest nazwać je cierniami (D. placentiformis). Jest ich najwięcej u podstawy cefalium. Warto tu przytoczyć wyjątek, jakim jest Discocactus cephaliaciculosus P.J. Braun & Esteves - tam długie, ciemne, proste, a przede wszystkim odstające szczeciny, są widoczne w wyższych partiach cefalium w takim samym stopniu jak i u podstawy, i dzięki temu dorosłe egzemplarze tego kaktusa w naturze wyglądają wyjatkowo pięknie i interesująco, choć u roślin w kulturze długość szczecin jest mniejsza (uwaga, jego podgatunek ssp. nudicephalus takich szczecin nie posiada, jak zresztą sugeruje to nazwa). Jeśli chodzi o tego fantastycznego kaktusa nie napiszę "jeśli go gdzieś zobaczycie, to go natychmiast kupujcie", bo po prostu go... nie zobaczycie. Jest zbyt rzadki. Ale pomarzyć zawsze można. A może w KI założymy kiedyś rubrykę p.t. "Kaktusy, których nigdy nie zobaczycie"? Wszystko przed nami.
    Niektóre gatunki wykazują dymorfizm - w młodszym wieku szczecin jest mało, podczas gdy leciwe egzemplarze mają je dość długie i gęste, które są wtedy prawdziwą ozdobą rośliny. Ze względu na to, ze w cefaliach diskokaktusów w ogóle szczecin jest niewiele, dominuje w nich kolor wełny, są więc one białe lub z szarym bądź lekko żółtym odcieniem. Ciagnąc jeszcze wątek cefaliów warto wiedzieć parę innych rzeczy. Otóż u diskokaktusów po wytworzeniu się cefalium wzrost korpusu nie ustaje, inaczej niż to ma miejsce u melokaktusów. Nie spotyka się także rozkrzewionych cefaliów, jakie dość często zdarzają się w rodzaju Melocactus, a także nie ma wytwarzania nowych zielonych pędów u nasady cefalium, co również zdarza się u melokaktusów - n.p. u M. borhidii, czasem u M. intortus.
    Kwiaty diskokaktusów są ładne, białe, dość duże, pachnące, o długich rurkach, bez wełny, wyrastają nie na samym środku cefalium, ale trochę z boku, i najważniejsze - otwierają się wieczorem i są otwarte jedynie przez jedną noc. Rankiem są już niestety "nieaktualne", chyba, że jest bardzo pochmurna pogoda. Wiemy już więc skąd wziął się tytuł niniejszego artykułu. Jak można zauważyć, kwiaty diskokaktusów na pierwszy rzut oka są zupełnym przeciwieństwem kwiatów melokaktusów, które są małe, czerwone, rurkowe i dzienne. Mimo to botanicy doszukali się wielu podobieństw w wewnętrznej budowie kwiatów obu rodzajów, co potwierdza bliskie związki pomiędzy melo- i diskokaktusami.
    Większość diskokaktusów generalnie się nie krzewi, mimo, że czasem w naturze stare egzemplarze mogą wytworzyć jeden czy dwa odrosty. Chętniej krzewiące się wyjątki to: Discocactus zehntneri ssp. araneispinus, D. zehntneri ssp. buenekeri, D. zehntneri ssp. boomianus, D. bahiensis ssp. subviridigriseus, D. boliviensis, D. estevesii, D. hartmannii ssp. hartmannii, D. placentiformis ssp. alteolens, D. heptacanthus var. heptacanthus.
    Diskokaktusy to rośliny niezbyt dużych rozmiarów. Najmniejszy jest D. zehntneri ssp. buenekeri - to maleństwo rzadko przekracza 3 cm średnicy - można je umieścić wśród Fraileji i nie będzie się spośród nich wyróżniało, dopóki nie zacznie wytwarzać cefalium z białą wełną, którego wysokość z czasem przekroczy wysokość części zielonej kaktusa, a wszystko to w miniaturowych wymiarach. Największym diskokaktusem jest D. diersianus - na jego nowo odkrytym stanowisku w Goias, Brazylia (niedaleko typowego), spotyka się egzemplarze powyżej 40 cm średnicy (!). Hmm…. jeśli na kimś ta dana nie robi wrażenia, to przypominam, że wg. dostępnych danych żaden (!) melokaktus nie przekracza 40 cm średnicy, a jedynie M. intortus może niekiedy takową osiągnąć (znakomita większość "melaków" nie przekracza 30 cm). A przy tym zachowuje on formę "talerza", a nie "kuli".
    Korzenie diskokaktusów są włókniste, rozwijają się dość płytko pod powierzchnią, i sięgają często na odległość kilku metrów od rośliny. Ten płytki, a jednocześnie rozległy systam korzeniowy umożliwia roślinie pobranie wilgoci skroplonej nocą na powierzchni piaszczystego podłoża.
    Diskokaktusy występują głównie w Brazylii - w stanach Bahia, Minas Gerais, Goiás, Sao Paulo, Paraná, Mato Grosso, a także w graniczących z Brazylią terenach wschodniej Boliwii (Sanata Cruz), i północnym Paragwaju. Ich zasieg tylko bardzo nieznacznie nachodzi na zasięg rodzaju Melocactus, który sięga nawet Meksyku i występuje na niezliczonej ilości stanowisk. Z koleji populacje Discocactus są małe, praktycznie wszystkie gatunki są zagrożone, głównie przez rozwój rolnictwa, a co za tym idzie niszczenie ich naturalnego habitatu, zwanego cerrado - trawiastych terenów z nielicznymi drzewami. Niestety niektóre gatunki wyginęły. Już Britton i Rose, a także nikt po nich, nie mogli się doszukać bezcierniowego D. subnudus, choć z drugiej strony istnieje teoria, do której i ja się przychylam, mówiąca, ze ten osławiony kaktus to po prostu jakiś diskokaktus, który stracił swoje ciernie i areole w wyniku wiosennego wypalania traw i został następnie opisany jako odrębny gatunek. Ostatnio jednak Braun i Esteves stwierdzili wyginięcie D. subterraneo-proliferans Diers & Esteves oraz najprawdopodobniej D. prominentigibbus Diers & Esteves, a także, iż nie ostał się już ani jeden egzemplarz na stanowisku typowym D. squamibaccatus Buining & Brederoo.
    Wracając do wspomnianej na począrku artykułu klasyfikację Brauna i Estevesa, nie musimy się godzić z rangami przypisanymi poszczególnym taksonom, zaletą jej jest jednak to, że konserwuje ona wiele nazw, które zniknęły w ostatnich klasyfikacjach Andersona czy Hunta. Owe to bowiem klasyfikacje starały się unikać jak ognia jednostek taksonomicznych niższych niż gatunek. Jako przykład potencjalnego problemu jaki może wyniknąć dla hobbysty z takiego ograniczonego podejścia do zagadnienia, można podać przykład Discocactus cephaliaciculosus Braun & Esteves (1995). W klasyfikacji Andersona figuruje on jako synonim D. heptacanthus, z kolei Hunt potraktował go jako synonim D. diersianus. Ponieważ w żadnym z obu przypadków nie użyto niższej rangi, podgatunku, odmiany czy formy, nie zaakcentowano tym samym w ogóle istnienia tej charakterystycznej rośliny, co grozi usunieciem jej z pamięci kolekcjonerów. Dlatego póki co, wybrałem tę "splitterską" klasyfikację (można ją zobaczyć na stronie: http://www.cactos.com.br)
    Diskokaktusy to z pewnością atrakcyjny rodzaj, wciąż do pewnego stopnia "terra incognita" wśród Cactaceae, do tego mamy tam trochę cudów natury - wymieniłem z nazwy tylko kilka, ale jest ich więcej. I na koniec, dla początkujących - nie mylmy Discocactus z Disocactus (ten drugi to zupełnie inny rodzaj, obejmujący kaktusy epifityczne) !


.