.

  Czytelnia     Dołącz do nas     Czasopismo     Forum     Portal     Kontakt     Home  



Uprawa Ariocarpus dla początkujących - Tomasz Romuski


Kaktusy i Inne, 3:4, 2006

    Uprawa ariocarpusów dość powszechnie uchodzi za trudniejszą niż większości innych kaktusów, choć nie niemożliwą. Właściwie jednak nie tyle jest ona trudniejsza, ile bardziej restrykcyjnie trzeba podejść do pewnych jej głównych założeń - tak bowiem często jest, że terminem "trudna uprawa" określamy po prostu uprawę nietypową, z kolei często to, co nietypowe, odstające od utartych schematów, budzi niechętne skojarzenia. Jednak już samo pojęcie uprawy typowej nie do końca ma uzasadnienie - odnosi się ono bowiem w powszechnej świadomości do grupy kaktusów, których uprawa jest zbieżna z uprawą kaktusów kwiaciarnianych, od których każdy z nas zaczynał, a których zakres ogranicza się głównie do kilku popularnych rodzajów kaktusów argentyńskich, mammillarii, części gatunków północnoamerykańskich. Ale już np. rodzaje np. Melocactus, Discocactus, Uebelmannia, Oroya, Copiapoa, Eulychnia, Sclerocactus, Pediocactus, inne kaktusy USA, epifity, Blossfeldia, Peniocereus, Ariocarpus, wiele innych gatunków Meksyku, ma inne wymagania. Tych "nietypowych rodzajów" jest tak dużo, i różnią się też uprawą poszczególnw gatunki w obrębie rodzajach, że sprawia to, iż pojecie "typowej" uprawy kaktusów nie do końca ma rację bytu.
    To prawda, że ariocarpusy rosną wolniej niż np. notocactusy, i inne są założenia uprawy. Jednak z drugiej strony jest wiele wolniej rosnących kaktusów (w porównaniu z takimi rodzajami jak Aztekium, Blossfeldia, czy Strombocactus, aricarpusy to sprinterzy!), a założenia uprawowe ariaków jeśli tylko zostaną przez hodowcę przyswojone, z pewnością nie staną się przeszkodą nie do przebycia, a wręcz przeciwnie! Jeśli więc ktoś chciałby się przestawić z Notokaktusów na Ariocarpusy i będzie uprawiał "ariaki" jak należy, to uwieńczy to powodzeniem. Jeśli natomiast będzie uprawiał "ariaki" jak notocactus to... po prostu nie uwieńczy powodzeniem. Z drugiej strony dla pocieszenia warto skonstatować, że gdybyśmy z kolei uprawiali notocactusy jak ariocarpusy, efekt byłby równie żałosny, co vice versa. Ktoś może powiedzieć, że jednak w kolekcjach więcej pada "ariaków" niż noto-cactusów - jeśli tak rzeczywiście jest, to jest to wy-nikiem tego, że kolekcjonerzy częściej "przesiadają się" z notocactusów na ariocarpusy, niż na odwrót. Prawdę mówiąc podejrzewamy, że jednak w kolek-cjach "noto" pada częściej niż "ario".
    Prawdą jest, że Ariocarpusy niektórych swoich zwyczajów restrykcyjnie przestrzegają i za nic nie chcą z nich zrezygnować. Pozostaje nam więc naj-zwyklej te zwyczaje poznać i o nich pamiętać. Na przykład pamiętać o tym, że tak jak nie używa się suszarki do włosów podczas kąpieli w wannie, tak i nie stosuje się substratów torfowych w uprawie Ariocarpusów.
    Mimo jednal, iż wymagania ariocarpusów muszą być przestrzegane restrykcyjnie, nie znaczy to wcale, że są one trudne do spełnienia - nie czeka tu na nas zespół skomplikowanych procedur opisujących po kolei co z nimi robić - po prostu trzeba wiedziec czego z nimi NIE ROBIĆ.
    Uwaga, która pojawiła się kilka linijek wyżej o zakazie substratów na bazie torfu właściwie implikuje dalszy ciąg tego artykułu i doświadczony ho-dowca mógłby się większości następnych zaleceń domyślić. Ponieważ jednak pewnie większość z nas nie jest doświadczonymi hodowcami, prześledźmy te zalecenia po kolei.
    Są dwa główne warunki pomyślnej uprawy dla "ario" - bardzo przepuszczalne, szybko wysychające podłoże oraz to, że ariocarpusy nawadniamy tylko w ciepłych okresach czasu wzrostu. Największym bowiem zagrożeniem dla nich jest wilgoć działająca na ich grube, magazynujące korzenie i w żaden sposób nie przyzwyczajone w swoim środowisku do długo występującej wilgoci podłoża. Ich gnicie oznacza najczęściej śmierć kaktusa. Jest tak zresztą ze wszystkimi kaktusami o masywnych korzeniach.
    Obecność torfu powoduje, że podłoże długo utrzymuje wilgoś, dodatkowo po roku, dwóch latach torf staje się jeszcze mniej przepuszczalny. Nawet gdyby nam się jakoś udało przez rok nie "zalać" ariocarpusa, zanim torf się nie zbije, to i tak struktura korzeni nie przyzwyczajonych do tego typu podłoża jest wadliwie wykształcona, a rośliny marnieją - takie są relacje eksperymentatorów.
    Ariocarpusy w naturze generalnie rosną na glebach wapiennych - zawierających łupki wapienne pomieszane ze żwirem i gliną, a humusu są bardzo małe ilości. Tym bardziej w uprawie w naszych europejskich warunkach uprawowych musimy unikać humusu jako komponentu dłużej utrzymującego wilgoć. O ile można często usłyszeć w relacjach kaktusiarzy uprawiających "ariaki" w cieplejszych kilmatach, o różnych, dodanych, ilościach humusu w ich podłożu, to jednak w naszym klimacie najbezpieczniej jest dawać humusu bardzo mało, a najlepiej wcale. Oczywiście również ariocarpusy muszą coś jeść, ale "pokarmu" można dostarczać nawozem, zawarty jest również w glinie.
    Komponentami podłoża powinny więc być substraty mineralne - żwiry i piasek granulacji powyżej śred. 1 mm, do tego dodatek gliny (ale nie rozdrobnionej do pyłu) i trochę kruszywa wapiennego. Kruszywo wapienne, powinno być rozdrobnione - węglan wapnia rozpuszcza się w wodzie tylko w obecności powietrza (powoli), a lepszy kontakt z powietrzem uzyskuje się przy większym rozdrobnieniu, choć oczywiście nie przy rozdrobnieniu na pył - podłoże zrobi się wtedy mniej przepuszczalne. Łupki wapienne powinny mieć średnicę kilku mm. Odczyn substratu będzie około pH 7 (wapień zwiększa pH bardzo nieznacznie i podłoża ariocarpusów w naturze mają odczyn bliski pH 7). Wielu hodowców nie potwierdza jednak konieczności stosowania wapienia.
    Przy tego typu szybko wysychającym podłożu cykl podlewania w okresie wegetacji może być taki jak dla "typowych" kaktusów meksykańskich (kaktusy meksykańskie podlewamy oszczędniej niż notocactusy) - co 1-2 tyg., oczywiście w ciepłych, słonecznych okresach, rozpoczynając wtedy, gdy temperatura w szklarni nie spada już w nocy poniżej 18 oC, Rośłiny powinny też stać w miejscu jak najbardziej nasłonecznionym. Ariocarpusy kwitną w okresie sierpień/wrzesień-październik. Po kwitnieniu warto zastosować jeszcze raz nawóz przed zimowym spoczynkiem, by przywrócić roślinom wyczerpanym kwitnieniem trochę wigoru. W naszym klimacie, po kwitnieniu, od listopada do marca należy trzymać całkowicie sucho w temperaturze 5-10 oC. Od dwóch hodowców usłyszałem opinię, (trudno mi to potwierdzić) że ariocarpusy nieznacznie rosną w okresie spoczynku (jeśli tak, to z pewnością gdy są zimowane "cieplej"), i wobec tego również zimą warto im zapewnić delikatne podlanie od czasu do czasu, lub przynajmniej spryskanie. Ze swojej strony, w naszym klimacie odradzam.
    Oczywiście, tak jak w przypadku innych kaktusów, nie przenawozić, nie starać się przyśpieszać wzrostu, i nie podlewać w pochmurne dni. W środku lata, przy największych upałach, rośliny mają okres spoczynku - podlewanie wstrzymujemy. Najwięcej podlewamy późną wiosną/wczesnym latem i późnym latem/wczesną jesienią - przed kwitnięciem. Ilość i częstotliwość podlewania uzależniamy oczywiście od pogody - podłoże między podlaniami powinno całkowicie przeschnąć.
    Ariocarpusy bardzo nie lubią przesadzania - trzeba to robić tylko wtedy gdy już się naprawdę nie mieszczą w doniczce. Przy przesadzaniu trzeba starać się uważać na korzenie - wyciągać ze starej doniczki bardzo ostrożnie, by jak najmniej naruszyć bryłę korzeniową, i z całą bryłą korzeniową przesadzić do nowej doniczki.
    Napisaliśmy tu jak w najprostszy sposób uprawiać "ario", jak najprościej sporządzić dla nich substrat. Jak widać kluczem do sukcesu jest bardzo przepuszczalne i szybko wysychające podłoże. Wydaje się również, że uprawa "ario" jest mniej czasochłonna niż uprawa "noto". Oczywiście co kaktusiarz, to inny sposób uprawy i warto eksperymentować, znaleźć metodę najbardziej optymalną dla danych warunków uprawowych, mając na względzie ogólne uwarunkowania, które tu wyszczególniłem.


.