Ariocarpus parapetowy? - Jerzy Kłosiński
Kaktusy I Inne, 2:4, 2005
Uważa się, że do uprawy ariocarpusów trzeba mieć szklarnię, i to jeszcze z możliwością ogrzewania. Chciałbym jednak Was tu przekonać, że również można posiadać ariocarpusa, mając jedynie namiastkę szklarni, i jednocześnie cieszyć się jego pięknymi kwiatami. Pewno nie wszystkie ariocarpusy są tak tolerancyjne, ale ten na pewno. Dowód stanowią moje okazy.
Te moje rośliny mają już kilkanaście lat i rosną na własnych korzeniach, regularnie kwitnąc. Wysiane były osobiście przeze mnie. Dają doskonale kiełkujące (jak widać) nasiona. Tym ariocarpusem, który Wam polecam jest, jak już zauważyliście, A. agavoides. Trochę się on różni od całej rodzinki, ale jak zakwitnie nie mamy już wątpliwości, że to ariocarpus. Ten niewielki kaktusik, zadaje, moim zdaniem, kłam licznym mitom związanymi z ariocarpusami..
Najstarszy z tych mitów, chyba tak stary jak ja, to ten, mówiący o tym, że gdy ten ariocarpus zostanie podlany z góry, kończy swój żywot dramatycznie. Na moim przykładzie, oczywiście jeżeli chodzi o tę konkretnie roślinę (o innych się w tej chwili nie wypowiadam), widać że to nieprawda. Podlewany jest, jak reszta moich roślin, przez deszcz. W ciągu tych kilkunastu lat, naprawdę niewiele razy go sam podlałem. Czekam oczywiście z tym do okresu, gdy jest już ciepło, więc i deszcz też jest ciepły, co u mnie nastepuje w końcu maja. W tym czasie zdejmuję zadaszenie i deszcz może sobie padać (zimne deszcze są zabronione!). Rośliny rosną, jak widać na zdjęciach, w dużej doniczce, i taki jeden ciepły deszcz na długo im starcza. Widać już więc, że podlewanie tej rośliny nie jest problemem. Tak u mnie spędza lato - pod gołym niebem.

Choć w środowisku naturalnym A. agavoides napotyka tak ekstremalne temperatury, jak około 40 oC max i około 0 oC, to średnia miesięczna temperatura przypomina nasze lato. Marzec i kwiecień, to około 20 oC - trochę cieplej niż u nas, ale nasze kaktusy jeszcze są wtedy na stanowiskach zimowych. Ale od maja do września można przyjąć średnią około 25 oC, co już jest trochę jak u nas. Październik ze swoja średnią temperaturą 20 oC jest oczywiście cieplejszy.
Opady zaczynają się po suchej zimie w maju i trwają aż do października, przy czym w maju jest to przeważnie poniżej 100 mm (miedzy 60-80 mm), a w pozostałych miesiącach powyżej 100 mm. Najczęściej najwięcej jest w miesiącach czerwcu i lipcu. Suma oscyluje w okolicy 500 mm rocznie, a te 500 mm to ilość, która pada u nas w lecie. Wynika z tego, ze A. agavoides może się tu tez dobrze czuć bez specjalnych zabiegów. Dodam jeszcze, że styczeń i luty ze swoja średnią około 15 oC i bez opadów, naszej zimy nie przypomina, ale bardzo przypomina warunki naszych parapetów.

Czasem nasze lato jest zdecydowanie za bardzo deszczowe, zapewniam więc możliwość zasłonięcia roślin przed deszczem.
Ważne jest oczywiście jeszcze w czym posadzimy tę roślinę. Ja wybrałem dużą doniczkę 15x15, wypełnioną substratem mineralnym, kamienno-żwirowo-gliniastym, z dodatkiem dużych kamieni zawierających wapień. Doskonale się to sprawdza. Rośliny rosną w niej już dziesięć lat bez przesadzania. Oczywiście ze względu na wielkość doniczki i objętości tego substratu, trzeba zachować jeden warunek: podlewanie bardzo ostrożne, ale tylko w pierwszym roku, dopóki nie wytworzą się naturalnie kapilary w glebie do szybkiego odparowania wody. W następne lata możemy już podlewać więcej. Doniczka szybko, bo w kilka dni, przeschnie, jeżeli nie będziemy wzruszać tej gleby na powierzchni i nie niszczyć tych struktur. Po pewnym czasie na skutek podlewania będzie nam się wydawać, że powierzchnia substratu jest zbita. Nie wzruszajmy jej jednak bo zniszczymy te naturalne drogi szybkiego odparowania wody i doniczka będzie długo mokra, to może agavoideskom zaszkodzić. Ja powierzchni substratu nie ruszam, choć wygląda jak "beton", ale moim agavoideskom to, jak widać, nie przeszkadza. Myślę, że ten mały kaktus może się tak całymi latami obyć bez naszej interwencji.

Zapytacie: a gdzie parapet? Opisałem jak spędza lata, a to dopiero połowa życia mojej rośliny. Lato się kończy, a agavoideski, zwykle w sierpniu, wytwarzają pąki i zabierają się do kwitnięcia. Przeczuwacie problemy. Nic podobnego! Choć pąki co prawda bardzo wolno rosną, i zdaje nam się, że kwiat dopiero w zime się otworzy.
U mnie ciepłe dni szybko się kończą i następuje jesień - wtedy zaczyna się parapetowe życie tego ariocarpusa. Moje lobiwie sobie dalej zostają do listopada, a ariocarpus wędruje na parapet południowego okna - zwykle pod koniec września. Teraz pąki trochę przyśpieszają i niebawem możemy zobaczyć to, na co czekaliśmy całe lato - otwierają się przepiękne kwiaty. Nie przeszkadza im ani to, że są na oknie i mają mało swiatła, ani nawet to, że w październiku już jest mało dni słonecznych. Bez obawy zakwitną nawet gdy będzie pochmurno Chyba niewiele jest tak chętnie kwitnących kaktusów. Kwiaty rozwijają się późnym rankiem, około godz. 10 i pozostają otwarte aż do popoludnia. Często możemy je zobaczyć powtórnie następnego dnia. Zapylanie też nie jest problematyczne - pyłek w tych parapetowych warunkach doskonale kiełkuje, owoce się zawiązują i dają dobrze kiełkujące nasiona. Na owoce trzeba czekać w moich warunkach do lutego - marca

Rośliny są cały czas na parapecie. Tak spędzają zimę. Nie przeszkadza im ciepłe i suche powietrze. W następne lato na pewno zakwitną. Na parapecie też odbywa się wy-siew nasion bez żadnego podgrzewania. Nasiona wysiewam na początku kwietnia, jak tylko dojrzeją.
Siewki rosną pewnie, choć wolno. Jak się komuś spieszy, to można je szczepić. Znacznie to przyśpiesza rozwój, i już w drugim roku szczepione rośliny wydają serię pięk-nych kwiatów. Szczepione rośliny kwitną też obficiej.
Widać wiec, że połowę życia ten kaktusik spędza na parapecie i to istotną część życia. Jeśli więc chcecie mieć ariocarpusa nie posiadając szklarni, to możecie go mieć. Wystarczy Wam okno południowe i jakieś zaciszne sło-neczne miejsce - mała szklarenka, taras lub coś podobnego, żeby się cieszyć jego pięknymi kwiatami. Czyż nie jest to ariocarpus parapetowy?
Ciekaw jestem, czy inne ariocarpusy by taką uprawę wytrzymały. Ten daje sobie radę, choć nie rośnie zbyt szybko, ale nie wygląda też jak by był z porcelany. W moich warunkach wygląda tak, jak w naturze. Pewnie u mnie ma jeszcze bardziej trudne życie, ale kaktusy do trudów są doskonale przystosowane. Życzę Wam powodzenia. Jeśli macie jakieś pytania lub własne spostrzeżenia - zapraszam: lobivie@neostrada.pl lub lobivie@interia.pl

Jerzy Kłosiński
email: agavoides@onet.pl
|